Biblia hebrajska

Co było nie tak z królem?

Kiedy Izraelici przyszli do Samuela i poprosili o króla, ich prośba wydawała się rozsądna. Samuel był już stary, jego synowie nie szli w jego ślady, a narodowi zagrażali wrogowie. „Ustanów nam króla, aby nami rządził, tak jak to jest u innych narodów” (1 Sm 8,5). A jednak PAN powiedział Samuelowi: „Nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą” (1 Sm 8,7).

Jak jedno i drugie może być prawdą? Izrael potrzebował przywództwa. Jednak głębszy problem dotyczył tego, jakiego króla pragnęli i jak wielką ufność w nim pokładali. Stary Testament nie sprzeciwia się ludzkiemu przywództwu. Ostrzega przed zastępowaniem Boga ludzką potęgą.

PAN już był Królem Izraela

Zanim Izrael miał pałac i koronę, miał PANA. Po przejściu przez morze Mojżesz i Izraelici śpiewali: „PAN jest Królem na zawsze, na wieki!” (Wj 15,18). Na Synaju Izrael został powołany, aby być „królestwem kapłanów i ludem świętym” (Wj 19,5–6). Bóg, który wyprowadził ich z Egiptu, był ich Królem.

Izraelici chcieli króla, „abyśmy byli jak wszystkie narody, aby nas sądził nasz król, aby nam przewodził i prowadził nasze wojny” (1 Sm 8,20). Tragedia nie polegała na tym, że pragnęli ładu, lecz na tym, że bardziej zaufali widzialnemu władcy niż niewidzialnemu Królowi.

Tora już wcześniej przewidziała miejsce dla króla

Pwt 17,14–20 przewiduje dzień, w którym Izrael powie: „Ustanowię nad sobą króla, jak wszystkie okoliczne narody” (Pwt 17,14). Tekst ten wyznacza granice, w których powinien działać wierny król. Musi zostać wybrany przez Boga i pochodzić spośród Izraelitów. Nie wolno mu mnożyć koni, żon ani bogactw. Przede wszystkim zaś ma sporządzić sobie odpis Tory i czytać go przez wszystkie dni swojego życia, „aby serce jego nie wynosiło się ponad jego braci” (Pwt 17,20).

Król nie stoi ponad Bożym Prawem ani ponad swoimi braćmi Izraelitami. Jest sługą poddanym władzy PANA, a nie kimś, kto ma zastąpić Boga.

Problem w 1 Sm 8 nie polega więc na tym, że Izraelici proszą o coś zakazanego, lecz na niewłaściwej postawie ich serca. Izrael pragnie bezpieczeństwa bez wymagającej zależności od Boga, której domaga się wiara oparta na przymierzu.

Kiedy pozwolenie nie oznacza aprobaty

Bóg nie daje Izraelowi króla dlatego, że jego żądanie jest słuszne. Za pośrednictwem Samuela ostrzega, kim może stać się ludzki król. Będzie brał ich synów, córki, pola, plony i sługi na własny użytek (1 Sm 8,11–18).

Izrael słyszy ostrzeżenie, lecz mimo to obstaje przy swoim: „Nie! Niech będzie król nad nami” (1 Sm 8,19). PAN odpowiada: „Wysłuchaj ich głosu i ustanów im króla!” (1 Sm 8,22). Boże przyzwolenie nie zawsze oznacza Bożą aprobatę. Bóg może pozwolić ludziom podążać za tym, co uparcie wybierają, ukazując im cenę źle ulokowanego zaufania.

Jednak ten rozdział nie oznacza końca łaski. Bóg daje Saulowi prawdziwe szanse, a następnie prowadzi historię izraelskiego królestwa ku Dawidowi i większemu Synowi Dawida. Żądanie Izraela obnaża jego ślepotę, lecz odpowiedź Boga objawia Jego suwerenne działanie prowadzące ku odkupieniu.

Nawet tutaj PAN nie wydaje Izraela na pastwę chaosu. Jego sąd ma określony cel: wybrany przez Izrael król obnaży słabość narodu, który pragnie królewskiej potęgi bez poddania się przymierzu.

Księga Sędziów już wcześniej odsłoniła głębszy kryzys

Księga Sędziów przygotowuje nas na ten moment. Po zwycięstwie Gedeona nad Madianitami lud mówi do niego: „Panuj nad nami ty, twój syn i twój wnuk” (Sdz 8,22). Gedeon odpowiada: „Nie ja będę panował nad wami ani też mój syn. PAN będzie panował nad wami” (Sdz 8,23).

Księga kończy się słowami: „W owych dniach nie było króla w Izraelu. Każdy czynił to, co było słuszne w jego własnych oczach” (Sdz 21,25).

Panował nieład, ale sama korona nie mogła go uleczyć. Król mógł powstrzymać chaos. Tylko PAN mógł przemienić serce.

Saul słuchał wielu głosów, ale nie Boga

Saul szuka zagubionych oślic swojego ojca, podczas gdy Bóg kieruje wydarzeniami (1 Sm 9,15–16). Gdy zostaje publicznie wybrany, odnajdują go ukrytego pośród bagaży (1 Sm 10,22). Kiedy Nachasz Ammonita zagraża Jabesz w Gileadzie, „Duch Boży opanował Saula” (1 Sm 11,6), a Saul ocala miasto. Następnie „ustanowili tam Saula królem przed PANEM” (1 Sm 11,15).

Hebrajski wątek przewijający się przez te rozdziały nadaje jego późniejszej porażce szczególnie przejmujący wymiar. Czasownik שָׁמַע (shamaʿ) oznacza „słuchać”, często z zawartą w nim myślą o posłusznym wykonaniu tego, co się usłyszało. W 1 Sm 8 PAN mówi Samuelowi, aby „wysłuchał głosu ludu” (1 Sm 8,7.22). W rozdziale 12 Samuel mówi, że błogosławieństwo zależy od tego, czy zarówno lud, jak i król będą „słuchać Jego głosu” (1 Sm 12,14). Pytanie brzmi: czyjego głosu naprawdę będą słuchać?

W 1 Sm 13 Saul nie czeka na Samuela i sam składa całopalenie. Presja chwili przeradza się w nieposłuszeństwo. Ostateczne zerwanie następuje w 1 Sm 15. Saul oszczędza króla Agaga oraz najlepsze zwierzęta, a następnie przedstawia swoje nieposłuszeństwo jako akt kultu. Samuel odpowiada: „Posłuszeństwo lepsze jest od ofiary” (1 Sm 15,22). Saul przyznaje: „Bałem się ludu i usłuchałem jego głosu” (1 Sm 15,24). Głos tłumu słyszy wyraźniej niż głos Boga.

Dawid i nadzieja na prawdziwego Króla

Dawid zostaje wybrany, ponieważ „PAN patrzy na serce” (1 Sm 16,7). Daleko mu do bezgrzeszności, lecz kiedy zostaje skonfrontowany ze swoim grzechem, staje przed Bogiem skruszony i pełen żalu. Przymierze Boga z Dawidem w 2 Sm 7 oczyszcza ideę królowania i nadaje jej nowy kierunek.

Prorocy niosą tę nadzieję dalej: zapowiadają władcę z rodu Jessego, „sprawiedliwą Odrośl” dla Dawida oraz jednego pasterza nad ludem Bożym (Iz 11,1–5; Jr 23,5–6; Ez 34,23). Porażki królów Izraela coraz wyraźniej ukazywały potrzebę prawdziwego Króla.

Jezus, Król, którego Izrael naprawdę potrzebował

Jezus przychodzi jako obiecany Syn Dawida, ale nie jako król, którego niegdyś zażądał Izrael. Wjeżdża do Jerozolimy pokorny, siedząc na osiołku, wypełniając obraz króla pokoju nakreślony przez Zachariasza (Mt 21,1–9; Za 9,9). Naucza, że prawdziwa wielkość polega na służbie: „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu” (Mk 10,45).

Na krzyżu to, co wygląda na klęskę, staje się objawieniem Jego królewskości. Napis głosi: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydów” (J 19,19). Jezus wkracza w sam środek naszej najgłębszej walki, bierze na siebie grzech i śmierć i zwycięża przez miłość, która daje samą siebie.

Zakończenie

Wołanie Izraela o króla nie było błędem ze względu na samo pragnienie ładu, lecz dlatego, że Izrael zadowolił się władcą z ciała zamiast Bogiem, który króluje nad wszystkim. A jednak poprzez ich porażkę Bóg tworzył większą historię –  historię, która miała zakończyć się nie tronem w ziemskiej Jerozolimie, lecz krzyżem poza jej murami. Każdy ludzki król, niezależnie od swoich wad, wskazywał na Króla, który miał przyjść nie po to, by brać, lecz by dawać; nie po to, by podbijać, lecz by służyć; i nie po to, by rządzić z pałacu, lecz by królować z drzewa krzyża.

Jezus jest odpowiedzią na najgłębszą potrzebę Izraela – i na naszą. Nie tylko prowadzi nas do walki; On już ją wygrał. Nie tylko nas sądzi; On bierze na siebie nasz sąd. Także dzisiaj zaproszenie pozostaje aktualne: przestań pokładać ufność w widzialnych potęgach i zegnij kolana przed niewidzialnym Królem, którego królestwo nigdy nie upada, którego miłość nigdy się nie chwieje i którego panowanie wyprowadza życie ze śmierci, nadzieję z rozpaczy i przynosi pokój przewyższający wszelkie zrozumienie.

Dodaj komentarz

Limit 150

Comments (0)