Biblia hebrajska

Czy powinieneś odrzucić tych, którzy odrzucili Boga (i ciebie)?

Izrael właśnie dopuścił się czegoś strasznego. Izraelici zażądali króla, takiego jakiego miały inne narody. Nie dlatego, że Bóg ich zawiódł, lecz dlatego, że nie chcieli już polegać wyłącznie na Nim. A Samuel, jeden z najbardziej szanowanych sędziów Izraela, człowiek, który poświęcił całe swoje życie, by przewodzić ludowi bez tronu i bez korony, stał przed nimi, gdy wreszcie dotarł do nich cały ciężar tego, co zrobili.

1 Sm 12 zawiera uroczystą mowę Samuela, wyznaczającą przejście Izraela od epoki sędziów do monarchii, nie jest to jednak łagodne, ceremonialne przemówienie. Scena rozwija się niczym rozprawa sądowa dotycząca przymierza. To jest rozprawa sądowa. Samuel wzywa cały naród, aby zaświadczył, że jako ustanowiony przez Boga sędzia i prorok nigdy nie przyjął łapówki, nikogo nie uciskał ani nikogo nie oszukał (1 Sm 12,3–5). Następnie prowadzi ich przez ich własną historię: niewolę w Egipcie, wyzwolenie i okres sędziów. Wymienia Jerubbaala, czyli Gedeona, Bedana (w kilku starożytnych przekładach Baraka), Jiftacha, a nawet samego siebie; każdego z nich Bóg powołał, aby ratował Izraela, gdy lud zapominał o Nim i się od Niego odwracał. Następnie Samuel przypomina im wydarzenie z bardzo niedawnej przeszłości: „Gdy spostrzegliście, że Nachasz, król Ammonitów, nadciąga przeciw wam, powiedzieliście mi: «Nie! Król będzie nad nami panował!» Tymczasem PAN, wasz Bóg, jest królem waszym” (1 Sm 12,12).

Aby pokazać, że ma prawo przemawiać w imieniu niebiańskiego Króla, Samuel robi coś niezwykłego. Trwają właśnie żniwa pszenicy, pora, która zazwyczaj jest sucha i w której deszcz występuje niezwykle rzadko, a jeśli nadejdzie, może wyrządzić poważne szkody. Samuel wzywa PANA, aby zesłał grzmoty i deszcz. Bóg odpowiada, a lud ogarnia przerażenie (1 Sm 12,17–18).

W tym właśnie momencie następuje punkt zwrotny całego fragmentu, i to na nim chcę skupić się w dalszej części tego artykułu, ponieważ wersety 19–23 zawierają coś, co łatwo przeoczyć podczas lektury, lecz kiedy już to dostrzeżemy, okazuje się niezwykle ważne.

Wyznanie grzechu przez Izraela

Reakcja ludu na burzę jest natychmiastowa: „Módl się za sługi swoje do PANA, Boga twego, abyśmy nie pomarli, gdyż do wszystkich naszych win dodaliśmy jeszcze i tę, że żądaliśmy dla siebie króla” (1 Sm 12,19).

To niezwykłe wyznanie. Izraelici określają to, co uczynili, słowem ra’ah (רָעָה), oznaczającym „zło” lub „niegodziwość”, przyznając, że dołożyli ten czyn do wszystkich swoich wcześniejszych grzechów.

Odpowiedź Samuela nie jest tym, czego moglibyśmy oczekiwać od człowieka, który ma wszelkie prawo powiedzieć: „A nie mówiłem?”. Ku naszemu zaskoczeniu mówi im, żeby się nie bali. Tak, popełniliście to zło, mówi, ale teraz nie odwracajcie się od PANA. Służcie Mu z całego serca. I nie zwracajcie się ku tohu (תֹּהוּ), ku rzeczom pustym i bezwartościowym, które nie mogą przynieść pożytku ani wybawić, „bo są tohu” (1 Sm 12,21). To samo hebrajskie słowo pojawia się w Rdz 1,2:

„Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem” (תֹהוּ וָבֹהוּ, tohu vavohu) (Rdz 1,2).

To słowne echo jest niezwykle sugestywne: porzucić Boga oznacza podążać za tym, co ostatecznie okazuje się puste. Nie powinniśmy upierać się, że Samuel świadomie interpretuje tutaj Rdz 1,2, jednak obecność tego samego hebrajskiego słowa nadaje obu fragmentom niezwykły wydźwięk.

Następnie pojawia się powód, dla którego Samuel ma nadzieję, że Izrael nie zostanie odrzucony, i nie ma on nic wspólnego z tym, na co Izraelici zasłużyli lub nie zasłużyli. Jest to niezwykle wymowny obraz łaski przymierza.

„Nie porzuci bowiem PAN ludu swego przez wzgląd na swe wielkie imię, ponieważ PAN postanowił uczynić was swoim ludem” (1 Sm 12,22).

Nieustająca wierność Boga wobec Izraela opiera się na Jego wielkim imieniu i łaskawym wyborze, a nie na tym, czy Izrael swoim postępowaniem na nią zasługuje. Moglibyśmy na tym zakończyć, ale Samuel jeszcze nie skończył.

Grzech, którego Samuel nie chce popełnić

Werset 23 stanowi punkt zwrotny tego rozdziału, a zarazem jest jednym z najczęściej przeoczanych wersetów w księgach historycznych:

„Jeśli zaś o mnie chodzi, niech to będzie ode mnie dalekie, bym zgrzeszył przeciw PANU, przestając się za was modlić. Będę wam wskazywał drogę dobrą i prostą” (1 Sm 12,23).

Zatrzymajmy się na chwilę przy słowach: „chalilah li mechato laShem” (חָלִילָה לִּי מֵחֲטֹא לַיהוָה), „niech to będzie ode mnie dalekie, bym zgrzeszył przeciw PANU”. Chalilah to bardzo mocne wyrażenie. Tego samego słowa używa Abraham w Rdz 18,25, gdy zwraca się do Boga w sprawie losu Sodomy: „Chalilah lecha, o, nie dopuść do tego, aby zginęli zbożni z bezbożnymi” (חָלִלָה לְּךָ מֵעֲשֹׂת כַּדָּבָר הַזֶּה) (Rdz 18,25). Wyraża ono coś, co powinno być nie do pomyślenia, granicę, której nigdy nie wolno przekroczyć.

A co Samuel mówi zaraz potem? Nie mówi o bałwochwalstwie. Nie mówi o morderstwie. W tej samej kategorii rzeczy nie do pomyślenia umieszcza „zaprzestanie modlitwy za was” (מֵחֲדֹל לְהִתְפַּלֵּל בַּעַדְכֶם, meḥadol lehitpallel ba’adkhem). Dla Samuela zaprzestanie wstawiania się za buntowniczym, a jednak wciąż wybranym ludem Boga byłoby grzechem przeciwko PANU.

Mówi nam to coś ważnego o przywództwie w ramach przymierza. Samuel rozumiał modlitwę wstawienniczą nie tylko jako dobro, które wyświadczał Izraelowi, lecz jako część powołania, do którego zobowiązał go sam Bóg. Odrzucenie przez Izrael nie zwalniało go z tego powołania. Ten fragment nie nakłada na każdego wierzącego obowiązku modlenia się bez końca za każdego człowieka, ostrzega jednak sługi Boga, aby nie pozwolili, by rozczarowanie, zraniona duma czy odrzucenie uciszyły modlitwy, do których Bóg nadal ich wzywa.

Modlitwa i nauczanie idą w parze

Samuel nie poprzestaje jednak na modlitwie. Dodaje: „Będę wam wskazywał drogę dobrą i prostą (וְהוֹרֵיתִי אֶתְכֶם, בְּדֶרֶךְ הַטּוֹבָה וְהַיְשָׁרָה)” (1 Sm 12,23).

Modlitwa wstawiennicza i nauczanie idą ze sobą w parze; nie są od siebie oddzielone. Czasownik przetłumaczony jako „będę wskazywał”, vehoriti (וְהוֹרֵיתִי), pochodzi od hebrajskiego rdzenia ירה, tego samego, z którym tradycyjnie wiąże się słowo Torah (תּוֹרָה). Samuel nadal będzie mówił do Boga w ich imieniu i nadal będzie przekazywał im Bożą prawdę. W posłudze Samuela jedno bez drugiego byłoby niepełne. Zobowiązuje się więc do obu.

Zakończenie

Przed takim wyborem staje dziś wielu z nas. Ludzie, których kochamy, czasami dokonują złych wyborów, odrzucają prawdę i głęboko nas ranią. Samuel przypomina nam, że ich upadek niekoniecznie zwalnia nas z powołania, które otrzymaliśmy od Boga. Nie wybiera ani pełnego goryczy odrzucenia, ani milczenia wynikającego z sentymentalizmu. Nadal się modli, ale również nadal wskazuje „drogę dobrą i prostą”.

Nie oznacza to, że mamy pozostawać w sytuacji, w której doświadczamy przemocy, rezygnować z koniecznych granic czy brać na siebie odpowiedzialność, której Bóg nam nie powierzył. Modlitwa wstawiennicza nie wymaga fizycznej bliskości, a miłość nie wyklucza mądrości. Ale nie powinniśmy też pozwalać, aby zraniona duma decydowała o tym, kiedy nasze modlitwy mają się zakończyć.

Bóg nadal wzywa cię do modlitwy. Mów prawdę z miłością. Modlitwa wstawiennicza nie oznacza aprobaty dla zła. Jest odmową uwierzenia, że upadek drugiego człowieka jest większy niż Boża moc, która może go odkupić.

Dodaj komentarz

Limit 150

Comments (0)