Dziesięć rzeczy o mnie
1. Mój ulubiony film
Myślę, że nadal są to „Piraci z Karaibów”. Kapitan Jack Sparrow udowadnia, że można być całkowicie nieprzewidywalnym, a mimo to jakimś cudem zawsze spaść na cztery łapy. Podziwiam jego pewność siebie, choć nie polecałbym nikomu takiej strategii na życie. 😊
2. Mój ulubiony zespół
Bon Jovi. Wiem, wiem, właśnie zdradzam swój wiek! Niektóre zespoły i piosenki po prostu nie chcą się zestarzeć, a stadion pełen ludzi śpiewających razem „Livin’ on a Prayer” to mały obraz tego, jak brzmi nadzieja, którą każdy potrafi zrozumieć. 🙏
3. Moja ulubiona opera
Carmen Georges’a Bizeta. Każda nuta tętni życiem, a sama Habanera potrafiłaby namówić do tańca nawet kamień. Historia kończy się tragicznie, jak to zwykle bywa w operach, ale muzyka najwyraźniej nic sobie z tego nie robi. 😎
4. Moja ulubiona aktywność
Treningi na siłowni. Niewiele rzeczy pomaga mi uporządkować myśli tak skutecznie jak porządny trening z ciężarami i naprawdę cieszę się, że udało mi się utrzymać ten nawyk. Kiedy nie chce mi się robić absolutnie niczego (czyli przez połowę moich poranków!), mówię sobie: „Pójdę i poćwiczę tylko przez 15 minut”. A potem poziom dopaminy zaczyna gwałtownie rosnąć, mózg dostaje potrzebny mu tlen i życie nabiera znacznie więcej barw niż zaledwie kwadrans wcześniej. 🌻☀️🌈
5. Moja ulubiona książka z praktycznymi poradami
„Atomowe nawyki” Jamesa Cleara. Dzięki niej zrozumiałem, że małe, konsekwentne wybory mają większą moc niż wielkie, przełomowe postanowienia. 🚀
6. Moje ulubione zwierzę
Lubię większość zwierząt, zwłaszcza te, które nie próbują zbyt często człowieka ugryźć! 😊 Ale zdecydowanie najbardziej lubię psy, choć mam również dwa koty (to długa historia). Pies wita cię w drzwiach tak, jakbyś właśnie wrócił z dziesięcioletniej wyprawy, nawet jeśli wyszedłeś tylko wyrzucić śmieci.
7. Moje ulubione miejsce
Ojej, trudne pytanie. Kiedyś była to Odessa na Ukrainie. Obecnie są to Włochy. Odessa przywołuje ciepło dawnych wspomnień, a włoska Toskania daje mi spokój bezpiecznej przystani, w której nikt się nigdzie nie spieszy. (Nawet mi nie przypominajcie, bo od razu chcę tam wrócić!). 😎
8. Moje ulubione księgi Biblii
Mam trzy: Księgę Rodzaju, Pierwszą Księgę Królewską i Ewangelię według św. Jana. Wiem, wiem, wszystkie powinny być moimi ulubionymi, ale sami rozumiecie, jak to jest!
Księga Rodzaju opowiada mi o początkach wszystkiego, łącznie z pierwszymi rodzinnymi dramatami, dzięki którym moje własne wydają się nieco mniej straszne. Pierwsza Księga Królewska pokazuje, jak łatwo mądrość i zguba mogą zamieszkać pod jednym dachem. A Ewangelia Jana nieustannie prowadzi mnie z powrotem do Osoby, wokół której wszystko się koncentruje. ☝️
9. Książka, która wywarła na mnie największy wpływ
„Powrót syna marnotrawnego” Henriego Nouwena (przeczytałem ją 20 lat temu i wciąż próbuję w pełni przyswoić jej przesłanie).
Henri Nouwen usiadł przed ponadczasowym arcydziełem Rembrandta, znajdującym się w Ermitażu w Petersburgu, i na podstawie tego obrazu napisał swoją książkę!
Dzięki niej zobaczyłem siebie w każdej postaci tej historii: w młodszym synu, w starszym bracie i w ojcu, którym mam nadzieję się stać. Nigdy nie udało mi się skończyć tej książki bez poczucia, że zostałem jednocześnie obnażony do głębi i otoczony ogromną miłością. 🥰
10. Mój ulubiony werset biblijny
Na różnych etapach życia szczególnie bliskie były mi różne wersety. Obecnie jest to Ga 2,20:
„Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”.
To werset, do którego nieustannie powracam. Chyba się starzeję. Ale myślę, że to dobrze. 🙏
Comments (0)