Hebrajskie studium słów (III)
Hebrajska nazwa Yom HaKippurim (יוֹם הַכִּפֻּרִים), tradycyjnie tłumaczona jako „Dzień Przebłagania”, dosłownie zawiera formę liczby mnogiej kippurim. Powszechnie używa się jej skróconej postaci – Yom Kippur. Słowa kippur (כִּפּוּר) i kapparah (כַּפָּרָה), oznaczające „przebłaganie”, należą do hebrajskiej rodziny słów zbudowanej na rdzeniu כ־פ־ר (K-P-R), który w tekstach kapłańskich wiąże się z przebłaganiem oraz oczyszczeniem z nieczystości.
Jest jeszcze kapporet (כַּפֹּרֶת) – złota pokrywa Arki, tradycyjnie nazywana „przebłagalnią”. Słowo to zawiera te same trzy spółgłoski, choć jego dokładna etymologia pozostaje przedmiotem dyskusji. Prawdziwa siła tego powiązania ujawnia się jednak w samym obrzędzie.
Arka znajdowała się wewnątrz Miejsca Najświętszego. Nie była przedmiotem, do którego można było zbliżyć się bez należytej czci i ostrożności. Śmierć mieszkańców Bet-Szemesz oraz Uzzy pokazała, że świętości Boga nie można traktować jak czegoś zwyczajnego (1 Sm 6,19; 2 Sm 6,6–7). Cała historia zdobycia Arki przez Filistynów ukazuje tę samą prawdę, tyle że z drugiej strony: Izrael nie mógł sprawować kontroli nad obecnością Boga, a Filistyni nie byli w stanie jej zatrzymać (1 Sm 4–6).
Tylko w Dniu Przebłagania (Yom Kippur) arcykapłan mógł wejść do Miejsca Najświętszego, otoczony obłokiem kadzidła i niosąc ze sobą krew ofiary. Kropił krwią kapporet oraz miejsce przed nią, dokonując przebłagania za Miejsce Święte z powodu nieczystości, przestępstw i grzechów Izraela, które skalały sanktuarium (Kpł 16,14–16).
Wsłuchajcie się w to powiązanie: Kippur. Kapparah. Kapporet. Obrzęd przebłagania osiągał swój punkt kulminacyjny przy złotej pokrywie Arki, dokładnie w tym miejscu, w którym Bóg obiecał spotykać się z Izraelem (Wj 25,22). Arcykapłan zbliżał się do tej samej świętej Arki, przed którą inni ponieśli śmierć, a jednak wychodził stamtąd żywy. Arka pozostawała równie święta jak wcześniej. Różnica polegała na tym, że sam Bóg ustanowił sposób, w jaki człowiek mógł się do niej zbliżyć.
Nowy Testament czyni z obrazami Yom Kippur coś niezwykłego. Nie mówi jedynie, że Jezus dokonuje przebłagania. Skupia wokół Niego najważniejsze elementy Dnia Przebłagania i ukazuje, w jaki sposób znajdują one swoje wypełnienie w Mesjaszu.
List do Hebrajczyków przedstawia Jezusa jako wielkiego archiereus (ἀρχιερεύς), „Arcykapłana”. Jednak w przeciwieństwie do arcykapłana Izraela, który rok po roku wchodził do ziemskiego Miejsca Najświętszego, niosąc cudzą krew, Jezus wszedł tam raz na zawsze, dia tou idiou haimatos (διὰ τοῦ ἰδίου αἵματος), „przez własną krew” (Hbr 9,11–12). Różnica jest zdumiewająca. W Yom Kippur kapłan i ofiara byli czymś odrębnym. W Jezusie kapłan, który zbliża się do Boga, jest zarazem Tym, który składa w ofierze własne życie.
Następnie List do Hebrajczyków przypomina swoim czytelnikom, co znajdowało się wewnątrz ziemskiego sanktuarium: Arka Przymierza, a nad nią hilastērion (ἱλαστήριον), miejsce ocienione przez cheruby (Hbr 9,5). Jest to greckie słowo, którym Septuaginta zwykle oddaje hebrajskie kapporet (כַּפֹּרֶת) – złotą pokrywę, którą arcykapłan skrapiał krwią w Yom Kippur.
Właśnie dlatego słowa Pawła z Rz 3,25 nabierają szczególnej mocy. Paweł mówi, że Bóg ustanowił Jezusa jako hilastērion (ἱλαστήριον), łącząc w ten sposób przebłaganie, wiarę i Jego krew (Rz 3,25). Uczeni dyskutują, czy Paweł ma na myśli „środek przebłagania”, „ofiarę przebłagalną”, czy też świadomie przywołuje samą kapporet. Nie musimy ograniczać tego słowa do jednego znaczenia, aby usłyszeć jego niezwykły wydźwięk. Miejsce, w którym w sanktuarium Izraela spotykały się krew przebłagania i święta obecność Boga, znajduje teraz swoje ostateczne znaczenie w Mesjaszu.
Powróćmy jeszcze raz do 16. rozdziału Księgi Kapłańskiej. Arcykapłan przechodził za zasłonę, niosąc krew. Wchodził tam, dokąd żaden zwykły Izraelita nie miał prawa wejść. Zbliżał się do kapporet, miejsca, o którym Bóg powiedział: „Tam będę się spotykał z tobą” (Wj 25,22). Krew wnoszono przed oblicze absolutnie świętego Boga, aby grzeszny Izrael mógł nadal żyć w Jego obecności.
List do Hebrajczyków oznajmia, że Jezus dokonał czegoś jeszcze większego. Nie wszedł jedynie za ziemską zasłonę. Wszedł do prawdziwego, niebiańskiego sanktuarium, aby teraz „wstawiać się za nami przed obliczem Boga” (Hbr 9,24). Jego ofiary nie trzeba też ponawiać każdego roku. „Ukazał się On jeden raz” dla zgładzenia grzechu przez swoją ofiarę (Hbr 9,26).
I właśnie tutaj ten obraz staje się niezwykle osobisty. Celem przebłagania nie jest jedynie wymazanie winy z jakiegoś niebiańskiego rejestru. Przebłaganie przywraca dostęp. Jego celem jest obecność.
Dlatego właśnie List do Hebrajczyków może przejść od krwi Jezusa do zdumiewającego zaproszenia:
„Mamy więc, bracia, pewność, iż wejdziemy do Miejsca Świętego przez krew Jezusa […] przystąpmy” (Hbr 10,19.22).
Nie przeoczmy, jak radykalne jest to zaproszenie w świetle Yom Kippur. Raz w roku jeden człowiek wchodził do Miejsca Najświętszego, niosąc krew i otoczony obłokiem kadzidła, zbliżając się do budzącej grozę świętości Boga. Teraz, dzięki Mesjaszowi, ci, którzy do Niego należą, słyszą wezwanie: „Przystąpcie”.
Biblijna droga prowadzi od przebłagania do obecności.
Bóg nie stał się mniej święty. Niebezpieczeństwo związane z Arką było rzeczywiste, ponieważ Jego świętość była rzeczywista. Grzech również nie stał się czymś mniej poważnym. Wydarzyło się coś znacznie większego: sam Bóg dał krew, Arcykapłana i drogę prowadzącą do swojej obecności.
W Jezusie Ten, przed którym grzesznicy nie mogą się ostać, stał się Tym, do którego mogą przyjść grzesznicy, którym przebaczono. Niedostępne Miejsce Najświętsze stało się miejscem, do którego jesteśmy zaproszeni. Dlatego List do Hebrajczyków nazywa tron Boga nie tylko tronem świętości czy sądu, lecz „tronem łaski”, do którego możemy „przybliżyć się z ufnością”, aby dostąpić miłosierdzia (Hbr 4,16).
Świętość się nie zmieniła.
Zmienił się nasz dostęp do niej. Przyjdź! Należysz do Niego.
Comments (0)