Teologia

Zaskakujące znaczenie świętości

Słowo „święty” u wielu osób wywołuje dyskomfort. Przywołuje obrazy pozornej pobożności, postawy „świętszego od innych”, w której ktoś patrzy na innych z poczuciem moralnej wyższości. Używamy go, by opisać osoby sprawiające wrażenie osądzających albo „przesadnie pozytywnych”.

To współczesne rozumienie bardzo jednak oddaliło się od pierwotnego znaczenia tego słowa. Biblia nie mówi, że świętość polega na byciu „idealnym” w dzisiejszym sensie. Oznacza raczej bycie radykalnie odmiennym. A w tej mocnej idei kryje się zaproszenie, które może odmienić twoje życie.

Wielkie nieporozumienie

We współczesnym języku „świętość” stała się pojęciem etycznym. Osoby zachowujące się „święciej od innych” uważają się za moralnie lepsze od pozostałych. Jednak takie podejście, mierzenie świętości kategoriami moralności, jest całkowicie odmienne od starożytnego, hebrajskiego rozumienia tego słowa.

Biblijne słowo oznaczające „święty” to qadosz (קָדוֹשׁ). Nie oznacza ono przede wszystkim moralnej doskonałości. Oznacza „oddzielony”. „Wydzielony”. „Inny”.

To rozróżnienie ma ogromne znaczenie. Gdy utożsamiamy świętość z bezbłędnością moralną, nakładamy na siebie ciężar niemożliwego do spełnienia standardu. Wówczas albo popadamy w pychę, sądząc, że już go osiągnęliśmy, albo w rozpacz, wiedząc, że nigdy się to nie uda. Żadna z tych postaw nie oddaje intencji autorów biblijnych.

Warto zauważyć, że w Mt 5,48 Chrystus mówi: „Bądźcie więc doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec niebieski”. Podobnie jak qadosz (קָדוֹשׁ), greckie słowo teleios (tłumaczone jako „doskonały”) nie oznacza przede wszystkim „moralnie bezbłędny”. Oznacza raczej „pełny, dojrzały, rozwinięty, osiągający swój cel”. Tym samym słowem określa się dorosłych w przeciwieństwie do dzieci (por. 1 Kor 14,20) oraz rośliny w pełni rozwinięte (por. Mt 13,33 w Septuagincie).

Co naprawdę mówi Tora

Najbardziej znane wezwanie do świętości pojawia się w Księdze Kapłańskiej: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz” (Kpł 19,2).

Zatrzymaj się na chwilę nad tym zdaniem. Czy Bóg naprawdę nakazuje Izraelowi być moralnie doskonałym na miarę Stwórcy wszechświata? Wydaje się to nie tylko trudne, ale wręcz niemożliwe, a szerszy kontekst Tory jasno tę rzeczywistość uwzględnia. Cały system ofiarniczy, opisany wcześniej w Księdze Kapłańskiej, został ustanowiony po to, by dokonywać przebłagania za grzech i dawać możliwość odnowy, ponieważ Bóg wiedział, że lud będzie upadał. System ten istniał właśnie dlatego, że Izrael nie będzie doskonały.

Co więc oznacza „święty” w tym kontekście? Nie bezgrzeszną doskonałość, lecz bycie oddzielonym.

Bóg, który jest oddzielony

Zrozumienie wyjątkowości Boga Izraela rzuca światło na całe pojęcie świętości. Gdy Bóg mówi Izraelowi, aby był święty, ponieważ „Ja, Pan, wasz Bóg, jestem święty”, wskazuje tym samym, że Bóg Izraela jest oddzielony, jedyny i różny od bóstw innych narodów.

Zwróćmy uwagę na pierwsze z Dziesięciu Przykazań (w języku hebrajskim nazywanych raczej „Dziesięcioma Słowami”): „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” (Wj 20,3).

Hebrajskie wyrażenie al-panai (עַל־פָּנָי), tłumaczone jako „przede Mną”, dosłownie oznacza „w mojej obecności” albo „obok Mnie”. Przykazanie to wyraża więc wyłączną przynależność. Choć kontekst starożytnego Bliskiego Wschodu dopuszczał istnienie różnych bóstw uznawanych przez narody, Izrael miał nie mieć z nimi nic wspólnego. Bóg Izraela jest „święty” (całkowicie odrębny) i domaga się od swojego ludu takiej samej, wyłącznej wierności.

Bez moralnej wyższości

W tym miejscu tekst biblijny wprost podważa nasze współczesne założenia. Księga Powtórzonego Prawa nazywa Izraela „ludem świętym (קָדוֹשׁ, qadosz) dla Pana” (Pwt 7,6). A jednak ta sama księga jasno stwierdza, że Izrael nie przewyższa moralnie innych narodów. Mojżesz mówi do ludu:

„Nie mów w swoim sercu: ‘Pan przyprowadził mnie, abym posiadł tę ziemię dzięki mojej sprawiedliwości (צְדָקָה, tsedaka)’… Nie ze względu na twoją sprawiedliwość ani na prawość twojego serca wchodzisz, aby posiąść ich ziemię, lecz z powodu niegodziwości tych narodów” (Pwt 9,4–5).

Pierwotne hebrajskie znaczenie słowa „święty” nie ma nic wspólnego z postawą „świętszego od innych”, którą dziś często się nim określa. Izrael został oddzielony przez Boży wybór i dla Bożego celu, a nie z powodu własnej dobroci.

Czyste i nieczyste: kolejna często niezrozumiana para

Ta sama zasada dotyczy hebrajskich słów oznaczających „czysty” (tahor; טָהוֹר) i „nieczysty” (tame; טָמֵא). W Torze terminy te odnoszą się przede wszystkim do czystości rytualnej, a nie do winy moralnej. Księga Kapłańska mówi, że jeśli ktoś zapadnie na chorobę skóry, „kapłan uzna go za nieczystego” (Kpł 13,11). Taki stan nie oznacza żadnego moralnego uchybienia ze strony chorego. Chodzi o nieczystość rytualną, a nie o grzech.

Co więcej, nieczystość rytualna nie była stanem trwałym. Na przykład gdy chory wyzdrowiał i został zbadany przez kapłana, mógł „wyprać swoje szaty i będzie czysty” (Kpł 13,6). Czystość oznaczała powrót do stanu rytualnej zdolności uczestniczenia w kulcie, a nie osiągnięcie wewnętrznej doskonałości moralnej. Tym samym słowem „czysty” określa się także oliwę do lamp w Przybytku (tehorah; טְהוֹרָה); oczywiście oliwa nie jest „moralnie czysta”, lecz przeznaczona do świętego użytku.

Sama Księga Kapłańska wyraźnie rozróżnia te kategorie, gdy Bóg mówi do Aarona, aby „rozróżniał między tym, co święte, a tym, co pospolite, między tym, co nieczyste, a tym, co czyste” (Kpł 10,10). Werset ten jasno pokazuje: to, co święte, jest oddzielone od tego, co zwyczajne, a to, co czyste – od tego, co nieczyste. Żadna z tych kategorii nie odnosi się bezpośrednio do osobistej moralności.

Jezus jako nasza świętość

To starożytne rozumienie świętości, tj. jako „bycia oddzielonym dla określonego celu”, znajduje swoje pełne urzeczywistnienie w Jezusie. Ewangelie ukazują Go jako qadosz w najpełniejszym sensie, jako Świętego Boga (por. Mk 1,24). A jednak nieustannie burzył moralistyczne oczekiwania religijnych elit, ponieważ ucieleśniał to, czym świętość miała być od początku: nie oddzieleniem od ludzi, lecz oddzieleniem dla Bożego dzieła odkupienia.

Był oddzielony nie po to, by potępiać nieczystych, lecz aby ich oczyszczać. Gdy kobieta cierpiąca na krwotok dotknęła Go, Jego świętość stała się źródłem uzdrowienia (por. Mk 5,25–34). W Chrystusie świętość nie była barierą wobec nieczystości, lecz była mocą, która ją przemieniała.

Jezus modlił się: „Za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17,19). Oddzielił samego siebie dla Bożego posłannictwa, abyśmy i my, niedoskonali, mogli stać się święci. I dokonał tego nie przez powtarzane ofiary, lecz przez jednorazową ofiarę z samego siebie (por. Hbr 10,10).

Zakończenie

Wyzwalająca prawda jest taka: nie musisz być doskonały, aby być świętym. Ciężar postawy „świętszego od innych” znika w chwili, gdy uświadomimy sobie, że świętość nie polega na naszym moralnym dorobku, lecz na tym, kim jesteśmy. Być qadosz to być oddzielonym, ale nie dlatego, że jesteśmy bez skazy, lecz dlatego, że należymy do Tego, który jest święty.

W świecie, który domaga się dostosowania, wezwanie do świętości jest zaproszeniem, by przestać udawać. To pozwolenie, by przestać mierzyć siebie w odniesieniu do innych i odnaleźć odpoczynek w prawdzie, że jesteś inny z Bożego zamysłu. Jesteś oddzielony nie po to, by patrzeć z góry, lecz by budować most. Tak jak Jezus dotykał tych, których nikt nie chciał dotknąć, i czynił ich czystymi, tak twoje życie – inne, oddzielone – ma przyciągać, a nie wykluczać.

Dlatego porzuć potrzebę udowadniania swojej wartości. Przyjmij swoje miejsce jako kogoś wybranego i oddzielonego. Niech twoje życie stanie się świątynią, nie sterylnej doskonałości, lecz głębokiej gościnności, zakorzenionej w Świętym, który czyni cię pełnym.

Leave a Reply

Limit 150 words

Comments (0)

No comments yet.